głową muru nie przebijesz

Ogrodniczo Działkowe Forum. …. Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt. Cytrusy - porady ogólne (cz. 2) Jeden z moich cytrusów podczas zimowania w garażu zgubił wszystkie liście. Był w kącie zasłonięty innymi cytrusami i nie widziałem tego. Być może w tej niskiej temperaturze (5-7 stopni) został przelany. Głową muru nie przebijesz, chyba że to mechanika kwantowa, w której nie ma rzeczy niemożliwych, a jedynie mało prawdopodobne. Nie wchodząc w szczegóły – cząstki elementarne mają zdolność przenikania przez takie bariery, choć jest to bardzo rzadkie, i między innymi dlatego gwiazdy takie jak nasze Słońce istnieją tak długo Muru głową nie przebijesz a Walduś przebił. W tym tygodniu leciał ten odcinek na polsacie o 19:30,miałem go zrecenzować po emisji,ale gra mnie wciągła ;p Scenka pod kiblem jak niby ktoś miał tam uprawiać wiecie co,a Ferdek słucha Niestety, większość odmian nie najlepiej przechodzi okres zimowy, szczególnie gdy zimowane są w temperaturze pokojowej. "Głową muru nie przebijesz, ale jeśli zawiodły inne metody należy spróbować i tej." Głową muru nie przebijesz. Robotnicy postawili ten mur zaledwie wczoraj. Budujesz mur między tobą a mężem. Komentarze ~ Hila. 4/27/22, 12:20 PM. Super 9+2 = Cele Mai Bune Site Uri De Dating Din Romania. Głową muru nie przebijeszOj, Panowie od pierza, papieru i inkaustu - taką drogą daleko nie zajdziecie - szybciej gruszki na wierzbie wyrosną, niż Wy co społeczność na Nowym Ekranie - na władzę, na ich stare i nowe grzechy - na drogę prowadzącą do niechybnej zguby. Tu płacz, tam krzyk, to znowuż ktoś zaprasza do tworzenia nowej, kolejnej siły opozycyjnej. To zbroję ktoś przywdziewa, to inny za miecz obosieczny chwyta, a jeszcze inny wrzeszczy -Bij! Zabij! Wypisz wymaluj - istne pospolite ruszenie bez wodza, czyli kupą mości Panowie. Tylko nikt jeszcze nie wie gdzie i dokąd ma ruszyć - a jeśli już wie - to zaraz go ktoś wstrzymuje i inną drogą kusi - jak Kuklinowski Panowie od pierza, papieru i inkaustu - taką drogą daleko nie zajdziecie - szybciej gruszki na wierzbie wyrosną, niż Wy co ma czynów - nie ma bitew wygranych. Wszędzie tylko słowa, słowa i słowa - i cóż z tego że piękne i że tyle w nich patriotyzmu - skoro tak mało wnoszą w dobrą sprawę - a czasem (mimo dobrych intencji autora) i zamęt liczcie Panowie na efekt motyla - za mało czasu. Media w rękach grzeszników - mocno trzymają ster. Nie nagłośnicie swoich racji (w wielu wypadkach słusznych), choćbyście nie wiem jak wrzeszczeli - Zwyciężymy! Jest nas już tysiące!Niech Was nawet i setka tysięcy się uzbiera - nie przekroczycie procentowego Boga - zostawcie te swoje ambicje na przyszłe wybory i tylko wówczas, gdy zniknie próg jam jest prostak - ale pomimo to, mogę jedno nadgorliwym zagwarantować - że szybciej taki koleś dupą w beton zaryje, z pełnymi smrodu portkami - niż który na stołku przywódcy opozycyjnych partii, miast szukać tego co nie znajdą - powinni czym rychlej z przedstawicielami PIS wejść w układy i nie beczeć tam jak baby - bo za mało mu foteli, albo że za niski fotel - ciesz się bracie, że choć wróbla masz w garści, a nie gołębia na PIS wygra wybory, musi liczyć się z większością społeczeństwa i jestem pewny, że będzie się liczył - bo bez nas, nie będzie stanowić siły - a aby zaszły zmiany - ta siła będzie cała opozycja poprze PIS - jeśli ruszy z całą mocą - taką koalicję poprą i ubodzy - a wówczas mury liberalno-czerwonej masy runą. Muszą runąć - bo na to nie ma miałem do powiedzenia to powiedziałem - a teraz można mi dokopać. Polityk ze mnie do dupy - więc nie ma się czego bać - ja jedynie dostrzegam tylko to, co wielu już spostrzegło, a mowę swoją kieruję głównie do tych, co są w zakłopotaniu - do tych co nie widzą problemu (chodzi o próg procentowy) - i do tych którym złą robotę tu zlecono. Tak, tak - nie sądźcie, że takich tu braknie. Oni są wszędzie. A główne ich zadanie to rozbijanie jedności, ogłupianie itp. To bardzo proste - najpierw taki gość musi pozyskać sympatię - wolno mu nawet ostro obsrać tych, którzy go tu nasłali. Kiedy już pozyska sympatyków, wyskakuje z propozycjami, które z jednej strony są kuszące, ale z tej drugiej strony, mają na celu osłabienie opozycji. Tacy ludzie przechodzą specjalne szkolenie i całkiem dobrze są opłacani - oczywiście z pieniędzy podatników. W tym nie ma nic dziwnego- dziwnym by było to, gdyby ich tu nie było. Fot. Sir Mildred Pierce/Flickr/CC BY / Defence of Ukraine (@DefenceU)/Twitter / Modyfikacje: „Wrogą aktywność zaobserwowaliśmy kilka miesięcy przed wybuchem wojny w Ukrainie” – wskazał Billy Leonard, zajmujący się cyberzagrożeniami w Google. Wiele grup hakerskich, w tym Rosji i Białorusi, skupiło się na atakowaniu tych podmiotów, które „mogą mieć wpływ na bieg wojny”. Kijów prosił giganta o pomoc w np. wykrywaniu wrogich cyberoperacji czy budowaniu cyberobrony. Przypadek wojny za naszą wschodnią granicą sugeruje, że cyberdziałania są skoordynowane z militarnymi atakami, a to wymaga długich przygotowań. W trakcie konferencji „Cybersec 2022” w Katowicach miałem przyjemność spotkania się z osobami zajmującymi się kwestiami cyberbezpieczeństwa w Google: Royalem Hansenem (CISO Google Cloud), Billym Leonardem (TAG Google) i Scottem Carpenterem (Jigsaw Google). Dyskutowaliśmy o sytuacji w Ukrainie i związanym z nią cyberzagrożeniach, potencjale Rosji i o tym, co amerykański gigant robi, aby pomóc naszemu sąsiadowi w odparciu agresji sił Putina. Wojna w Ukrainie W trakcie spotkania Billy Leonard, Global Head of Analysis of State Sponsored Hacking And Threats (Google Threats Analysis Group – TAG), wskazał, że koncern od miesięcy obserwuje wzmożoną aktywność wokół Ukrainy, uderzającą w ten kraj. Celem są także inne państwa w regionie, w tym Polska. Wrogą aktywność zaobserwowaliśmy kilka miesięcy przed wybuchem wojny w Ukrainie. Wiele grup przesunęło swoje cele, skupiając się dokładnie na tym kraju, w tym jego organizacjach rządowych, podmiotach zajmujących się obronnością, w tym wojskowych kontrahentów – generalnie tych instytucjach i firmach, które mogą mieć wpływ na bieg wojny. Billy Leonard, Global Head of Analysis of State Sponsored Hacking And Threats (Google Threats Analysis Group) „Ukraina zwracała się do nas o pomoc” – potwierdził Royal Hansen. Dodał, że zależało jej na zdolnościach w zakresie wywiadu i wykrywania zagrożeń. Kijów był także zainteresowany rozwiązaniami z obszaru cyberobrony oraz walki z dezinformacją. „Chcieli wiedzieć, jak określone materiały trafiają do ich obywateli” – przekazał mi specjalista koncernu. Ukraina jest powszechnym celem rosyjskich aktorów. Widzimy to od momentu, kiedy skupiliśmy się na tym regionie. Billy Leonard, Global Head of Analysis of State Sponsored Hacking And Threats (Google Threats Analysis Group) „Magiczny cyberpocisk” i „czerwony guzik” Przedstawiciel Google TAG zaznaczył, że wielu uważa, iż Kreml ma coś na wzór „magicznego cyberpocisku” i „dzięki niemu może uzyskać dostęp do wszystkiego; może robić co chce i kiedy chce”. Jednak obecnie obserwujemy małą skuteczność cyberoperacji, prowadzonych przez Moskwę. Zdaniem Royala Hansena, Vice President of Engineering for Privacy, Safety, and Security at Google (CISO Google Cloud), „cyberoperacje nie są jak konwencjonalna broń”. „Hakerzy mają swoich szefów i budżety. Ich działania wymagają czasu na przygotowania, koordynację. Musimy mieć na uwadze, że gdzieś w tej hierarchii jest osoba odpowiedzialna za naciskanie tego przysłowiowego >>czerwonego guzika<<” – stwierdził podczas naszego spotkania. Cyberoperacje skoordynowane z konwencjonalnymi atakami Czy więc można jednoznacznie stwierdzić, że cyberdziałania podczas wojny w Ukrainie są skoordynowane z tradycyjnymi kampaniami militarnymi? Odnosząc się do tej kwestii, Billy Leonard zwrócił uwagę, że taki stan rzeczy potwierdza zakłócenie infrastruktury Viasat (dostawca internetu satelitarnego, z którego usług korzystają siły zbrojne Ukrainy). Incydent rozpoczął się tuż przed inwazją wojsk Putina na Ukrainę. Ze względu na to, że „rozlał się" także na inne kraje, doprowadził do zakłócenia działania tysięcy turbin wiatrowych w Niemczech. „Poza tym przypadkiem, obecnie nie posiadamy więcej danych na temat cyberataków, które byłyby ściśle skoordynowane z konwencjonalnym uderzeniem Rosji” – mówił mi Billy Leonard. Cyberoperacje Rosji to nie nowość Podczas dyskusji Royal Hansen wskazał, że wysiłki Rosji w domenie cyber, które obecnie obserwujemy, nie są dla Google'a nowością. „Posiadamy długą historię w obserwowaniu i śledzeniu rosyjskich grup hakerskich, które atakują nasze platformy i te, które są w jakiś sposób połączone z naszym koncernem” – zaznaczył. Specjalista wspomniał o wysiłkach giganta, podejmowanych przed i w trakcie wyborów w Stanach Zjednoczonych. Google stworzył wtedy specjalistyczny „pasek bezpieczeństwa”, aby chronić amerykańskie procesy demokratyczne przed ingerencją z zewnątrz. Nauka z własnych doświadczeń Jak podkreślił Royal Hansen, ważną lekcją dla amerykańskiego giganta były wydarzenia z 2009 roku. Wówczas doszło do serii cyberataków przeprowadzonych przez hakerów ( grupy „Elderwood”) powiązanych chińską Armią Ludowo-Wyzwoleńczą. Ich celem były firmy takie jak Google, Adobe Systems, Symantec czy Morgan Stanley. Kampania została po raz pierwszy ujawniona przez firmę Hansena w 2010 roku. Jej nazwę - „Operacja Aureola” - wymyślił Dmitri Alperovitch z McAfee, ze względu na charakter wrogich działań. Celem ataków było uzyskanie dostępu do repozytoriów kodu źródłowego i ich potencjalna modyfikacja w firmach, zajmujących się zaawansowanymi technologiami, bezpieczeństwem i obronnością. Zero zaufania Kampania chińskich hakerów zmusiła Google'a do zrobienia kroku w tył w budowie systemu cyberbezpieczeństwa. Jak powiedział mi w trakcie spotkania Royal Hansen, postanowiono wtedy przyjąć podejście „zerowego zaufania”, ponieważ tylko tak można zminimalizować ryzyko pojawienia się incydentu. „Nigdy więcej zagrożenia wewnątrz organizacji” – mówił. Podczas swojego wystąpienia na głównej scenie „Cybersec 2022” ekspert posłużył się metaforą: „Budowanie wysokich murów nie jest dobrym rozwiązaniem w podnoszeniu cyberbezpieczeństwa, bo co w momencie, kiedy komuś uda się je pokonać i wedrzeć do środka naszej twierdzy?”. I tak właśnie skończyło się korzystanie z zewnętrznych urządzeń w amerykańskim gigancie. Jak Google pomaga w wojnie? „Doświadczenia z przeszłości oraz nowe inicjatywy mają pomóc Ukrainie w staniu się bezpieczniejszym i odporniejszym krajem” – podkreślił w trakcie naszej rozmowy Royal Hansen. Co miał na myśli? Między innymi usługę „Air Raid Alerts”, która została udostępniona na urządzenia z Androidem na początku marca br. użytkownikom w Ukrainie. „Na prośbę i z pomocą ukraińskiego rządu rozpoczęliśmy wdrażanie systemu alarmów przeciwlotniczych dla telefonów z systemem Android” – wskazał w komunikacie do sprawy Kent Walker, prezes ds. globalnych Google'a. Royal Hansen przekazał mi również, że po rosyjskiej inwazji Google „włączył” silniejszą ochronę dla użytkowników w regionie. Rozszerzono program przeciwko atakom DDoS „Project Shield”. Obecnie korzysta z niego np. rząd w Kijowie. A przypomnijmy, że tego typu cyberoperacje zakłóciły działalność wielu witryn państwowych instytucji ( MSZ, MSW, SBU), co miało miejsce tuż przed konwencjonalnym uderzeniem wojsk Putina. „Docieramy do użytkowników wysokiego ryzyka, takich jak dziennikarze czy aktywiści, dzięki czemu setki osób w Ukrainie jest lepiej chronionych” – podkreślił również przedstawiciel koncernu. Pomoc otrzymują także rządy innych państw, ponieważ istotnym elementem skutecznej cyberobrony jest posiadanie zmodernizowanej infrastruktury i aktualnego oprogramowania. Wynika to z faktu, że wiele grup wspieranych przez państwo lub cyberprzestępczych wykorzystuje luki w przestarzałym sprzęcie. Podatności to dla nich zaproszenie i możliwość do rozgoszczenia się w sieciach. Nie tylko Rosja. Także Białoruś, Chiny i inni Zagrożenie płynie jednak nie tylko ze strony prorosyjskich aktorów. Tematyka wojny w Ukrainie wykorzystywana jest także przez podmioty z Chin, Iranu, Korei Północnej czy grupy cyberprzestępcze do prowadzenia np. kampanii phishingowych. Wiadomości odwołujące się do wydarzeń w Ukrainie z założenia mają przykuć uwagę odbiorców i zachęcić ich do kliknięcia w link lub pobrania załączonego pliku. „Zaobserwowaliśmy głównie aktywność rosyjskich grup, ale także chińskich, irańskich i północnokoreańskich" – mówił mi Billy Leonard. Dodał, że nie można także zapomnieć o aktorach z Białorusi, którzy „jak już publicznie wiadomo, są odpowiedzialni za kampanię Ghostwriter (jedną z jej odsłon była afera tzw. Dworczyk Leaks, ujawniająca treść korespondencji Michała Dworczyka, szefa KPRM – red.)”. „Pozostają cały czas bardzo aktywni, a ich celem są rządowe organizacje obronne, dziennikarze i NGOs” – powiedział specjalista TAG. Co ciekawe, ekspert zaznaczył, że wraz z kolejnymi dniami wojny, Google zaobserwował przesunięcie cyberataków na cele poza Ukrainę. Chodzi o kraje w regionie, np. Polskę czy Litwę. Spora część wrogiej aktywności, która zaczęła się w grudniu 2021 roku to sprawka grupy, którą nazywamy „Coldriver". Przypisujemy ją Rosji. Widać było także działania aktorów stojących za kampanią „Ghostwriter". Pod koniec roku prowadzili wrogie operacje wymierzone w różnorodne organizacje w Ukrainie. Billy Leonard, Global Head of Analysis of State Sponsored Hacking And Threats (Google Threats Analysis Group) Wyjaśnił, że białoruscy aktorzy posługują się phishingiem, aby włamać się na konta określonych użytkowników, a następnie wykorzystać ten dostęp do pozyskiwania informacji, modyfikacji treści itd. Są również zainteresowani zamieszczaniem na portalach propagandowych lub dezinformujących treści poprzez wcześniejsze przeniknięcie do infrastruktury danego serwisu, portalu, redakcji. „Chińska aktywność jest także bardzo ciekawa” – ocenił Billy podczas naszego spotkania. Zaznaczył, że dwa dni przed wybuchem wojny w Ukrainie podmioty powiązane z Pekinem naruszyły bezpieczeństwo kilku organizacji rządowych u naszego wschodniego sąsiada. „Byliśmy w stanie odnotować, że Ukraina szybko zareagowała na te ataki” – wskazał. To jedynie przykłady aktywności, które widzieliśmy, jednak jest wiele, których się spodziewamy w przyszłości, wśród nich np. destrukcyjne wirusy. Każdy tydzień, to nowe złośliwe oprogramowanie. Billy Leonard, Global Head of Analysis of State Sponsored Hacking And Threats (Google Threats Analysis Group) „Wrogie działania wymierzone są także w zwykłych użytkowników. Wojna w Ukrainie polega również na zachęcaniu pojedynczych osób do otwierania zainfekowanych e-maili, klikania w złośliwe linki, otwierania plików” – tłumaczył Billy Leonard. Ekspert doprecyzował, że tego typu kampanie prowadzone są zarówno przez podmioty wspierane przez rządy, jak i działające z pobudek finansowych i/lub przestępczych. Rosyjskie grupy zainteresowane są operacjami wykorzystującymi złośliwe oprogramowanie. Z kolei pozostałe, jak np. chińskie, prowadzą długofalowe kampanie, które klasyfikujemy jako działania szpiegowskie w celu uzyskania dostępu do określonych zasobów, kont itd. Billy Leonard, Global Head of Analysis of State Sponsored Hacking And Threats (Google Threats Analysis Group) Sekret ukraińskiej obrony tkwi w przygotowaniu? Scott Carpenter, Director for Policy and International Engagement, Jigsaw Google, w ramach dyskusji zwrócił uwagę, że kiedy wojna w Ukrainie była widoczna już na horyzoncie, główne pytanie jakie pojawiło się w świadomości wielu ekspertów i przedstawicieli rządów dotyczyło cyberodporności. Analizowano na ile państwa w regionie są w stanie stawić czoła temu, co lada chwila może się wydarzyć. „Wówczas my zaczęliśmy myśleć o tym, jakie narzędzia są dostępne i czym dysponujemy” – wskazał przedstawiciel Google'a. Scott Carpenter podczas panelu na Cybersec 2022. Fot. European Cybersecurity Forum - CYBERSEC (@CYBERSECEU)/Twitter Na ten moment można powiedzieć, że Ukraina zdaje egzamin z cyberobronności. Rosji nie udało się jak na razie wywołać poważnego incydentu w tym kraju, choć były takie próby. Hakerzy Kremla starali się wywołać regionalny blackout, podobnie jak im się to udało w grudniu 2015 roku, kiedy to ok. 700 tys. osób w obwodzie iwano-frankowskim zostało pozbawionych energii na skutek cyberataku na infrastrukturę energetyczną. „Wiele osób (w Ukrainie – red.) było świadomych, że inwazja nadejdzie. Ukraiński sektor wojskowy przyglądał się blisko swoim sieciom i systemom. Szukano w nich podatności. Starano się zrozumieć, jakimi zdolnościami dysponuje Rosja i po prostu czekali na to, co się wydarzy” – powiedział mi Scott Carpenter. Ekspert podkreślił, że to bardzo ważne, aby być dobrze przygotowanym na najgorszy scenariusz. I da się to zrobić, co pokazuje Ukraina. Ukraińcy byli dobrze przygotowani na agresję Rosji. Być może Kreml sądził, że w ukraińskiej infrastrukturze jest więcej podatności, niż finalnie się okazało. Scott Carpenter, Director for Policy and International Engagement (Jigsaw Google) „Teraz wielu z nas zastanawia się, co stanie się, gdy to my zostaniemy zaatakowani jak Ukraina. I jeśli do tego dojdzie, to co możemy zrobić. Tu powraca temat cyberodporności. Moim zdaniem możemy wiele wniosków wyciągnąć z lekcji, jaką daje nam wojna w Europie Wschodniej” – stwierdził Scott Carpenter. Przedstawiciele Google'a podczas Cybersec 2022 w Katowicach. Fot. Kaylin Trychon (@KaylinTrychon)/Twitter Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture. In the end everything will be OK. And if it’s not OK means that it is not the ten cytat (Hotel Marigold). W tłumaczeniu wprost nieco traci, ale nadal ma końcu wszystko będzie dobrze. A jeśli nie jest dobrze, to znaczy, że to jeszcze nie Ci się? Ja go sobie wzięłam kilka lat temu, w samolocie w drodze na drugi koniec świata, gdzie życie rzuciło moją przyjaciółkę. Dlatego poza samą treścią przywołuje pozytywne emocje. I tak sobie go mam i jest moim napojem energetycznym gdy życie odcina mi prąd i wszystko idzie nie tak. I gdy nie mam siły na tak, czasem bywa tak, że stajesz pod ścianą i masz pewność, że to naprawdę jest koniec i nic dobrego w nim nie widzisz i nic dobrego w nim nie ma. I nie ma szans na ciąg dalszy, który mógłby sytuację jeszcze odmienić na dobrą. I oczywiście możesz załamać ręce, usiąść pod ścianą albo walić w nią głową i pogrążyć się w rozpaczy. Tylko czy na pewno tego chcesz? Być może jesteś przyzwyczajony/a do takiego sposobu reagowania, bo tak reagowali w dzieciństwie Twoi bliscy, bo tak reagują wszyscy wokół żyjesz to znaczy, że jest dobrze, jakkolwiek źle na pozór by było. Ja naprawdę wierzę, że nie ma sytuacji bez wyjścia. To znaczy są. Gdy się wali głową w mur zamiast szukać drzwi, okna, poluzowanej cegły albo drabiny. Musisz tylko chcieć zobaczyć, że to nie koniec. Bo jeśli nawet nie znajdziesz niczego, co pozwoli Ci dostać się na drugą stronę, to może znak, że pora pójść w innym kierunku? Tak, tak po prostu. Koniec czasem jest gdzie indziej – a kto szuka ten to nie czas na to, co za tą akurat ścianą, o którą się rozbiłeś/aś, może tam nie ma nic, co dałoby Ci to, czego szukasz? I czasem samo zaakceptowanie tego faktu jest już tym dobrym końcem. W końcu 😉 to Ty decydujesz jak zareagujesz na to, co Ci się przytrafia. Czy ślepa uliczka Cię zagotuje, bo była niemiłosiernie długa a na początku zabrakło znaku, że ślepa. Czy okaże się, że po drodze wydarzyło się kilka dobrych rzeczy, zobaczyłaś/eś kilka pięknych widoków, poznałeś ludzi, siebie. Bo czasem nie chodzi o cel. I może świadomość, że tak może być, pozwoli Ci znaleźć dobre w najgorszym nawet końcu? pokaż komentarz @Masters: e tam, lepiej jakby tam sobie łeb rozwalił. Taki kretyn prędzej czy później zrobi znowu coś głupiego, ale kolejnym razem może ucierpieć nie tylko on i szyba. udostępnij Link pokaż komentarz @thetot: Rownie dobrze i ciebie można nazwać kretynem dlatego że życzysz komuś źle. Głupia zabawa ale nieraz dziwne rzeczy się robiło i nieraz pewnie jeszcze zrobi. Nie życz innym co tobie niemiłe !!! po 1 uderzeniu głową musiała mu bardzo mocno skoczyć adrenalina więc jego dalsze zachowanie można tym tłumaczyć nie trzema mu od razu życzyć smierci itp ani stwierdzać że stanie się mordercą... niestety koledzy nie popisali się udostępnij Link pokaż komentarz @Masters: no tak innym debilom pokroju dresików co zahaczają kogokolwiek by go pobić pewnie też nie mogę źle życzyć? Życzę dobrze ludziom zazwyczaj, chyba, że są kretynami jak ten na filmiku. udostępnij Link pokaż komentarz @thetot: Gdyby czynił komuś krzywdę to i owszem, tu jednak tego nie robi więc ja nie będę takiej osobie życzyć śmierci itp. Może założył się że ją rozbije i myślał że to znacznie łatwiejsze. No ale wiadomo ty wiesz że to dres który bije innych ludzi a tu ćwiczy okradanie staruszek. Samo uderzenie głową uznaje za śmieszne lajtowe za głupie uznaję kolejne próby jak już pisałem wywołane są napewno skokiem adrenaliny ... jednak koledzy powinni zainterweniować. Gdyby szyba się poddała za 1 uderzeniem to by go to nawet nie zabolało każda kolejna próba to tylko niszczenie własnego organizmu Jak się patrzy z boku jest to mega głupie. Jednak ilu ludzi poza tobą nigdy nie zrobiło nic głupiego. Nie jeden dyrektor oraz człowiek szanowany zrobił coś głupiego a ty widzą 1min fragmentu życia przy czym tych minut w życiu człowieka jest około 40mln skreślasz człowieka i nadajesz mu własny wizerunek kretyna mordercy nie osądzaj jeśli nie masz pojęcia kim jest 2 osoba... jeden czyn nie świadczy o człowieku. Było to głupie zachował się jak kretyn to fakt ale jakoś nie potrfie zrozumieć czemu to dres bijący bezbronnych ludzi :P. udostępnij Link pokaż komentarz @Masters: Dobrze prawisz, ale... facet przypieprza głową w szybę dobrowolnie, nikt go nie zmusza (przynajmniej tak można wywnioskować z nagrania). Poczytaj o Darwinie, to zrozumiesz dlaczego mnie to w ogóle nie interesuje. Debile dążą do samozagłady, na co dowodów znajdziesz całe morze (patrz: YouTube). udostępnij Link pokaż komentarz @idiot Dzięki nim świat jest ciekawszy ;) coś się dzieje więc jeśli nie krzywdzą innych niech sobie żyją ;) Powiedz sam czy nagrody Darwina nie są czymś fajnym :P. Fajnie czasem pośmiać się z czyjejś głupoty. Tragiczne ale tak niedorzeczne że ciężko się nie śmiać. Z innej beczki ilu ludzi ma pląsawice, zespół touretta czy inne cholersto ... krzywdzą siebie nieraz innych i co też trzeba uznać że powinni zginąć/ ulec samozagładzie, raczej nie ;). 1 głupi czyn nie swiadczy o całokształcie człowieka. Hehe on próbował rozwalić głową szybę - miał szanse Gołota próbował pokonać Tysona - też myślał że ma szanse ;) - hehe po minusach zliczymy prawdziwych fanów Gołoty ;) nie gniewajta sie :P udostępnij Link CytatybazaJózef PiłsudskiGłową muru nie przebijesz, ale jeśli zawiodły inne metody [...] Głową muru nie przebijesz, ale jeśli zawiodły inne metody należy spróbować i tej. Nieco podobne cytaty (Gargantua) chował się przed deszczem pod rynnę, kuł żelazo, kiedy wystygło, myślał o niebieskich migdałach, łowił ryby przed niewodem, mówił hop, zanim przeskoczył, mur przebijał głową, drapał się, gdzie go nie swędziało, budował domy na piasku, zaglądał w kuchni do garnków, łaskotał się, aby się pobudzić do śmiechu, podkuwał żabom nogi, sypał wróblom soli na pośladek, opasywał się siekierką, podpierał się workiem, studnie stawiał na piecu, wodę czerpał przetakiem, ryby łowił widłami, sarny strzelał makiem, psuł papier, bazgrał po pergaminie, rachował się bez gospodarza, chwytał dwie sroki za ogon, szukał wiatru po świecie, darowanemu koniowi zaglądał w zęby, pierdział wyżej niż dziura w zadku. Czekał aż mu pieczone gołąbki wpadną same do gąbki, troskał się o zeszłoroczny śnieg, szukał dziur na całym. Nie brak ludzi naiwnych, którzy sądzą, że dziś wszystko się zmieniło, że Polska przestała być „potrzebnym narodem”, jak napisał pewien Francuz, i pozostała tylko sentymentalnym wspomnieniem, a sentymenty i wspomnienia nie są notowane na giełdzie. Ale cóż się właściwie zmieniło? Czy zmniejszyło się niebezpieczeństwo? Nie. Tylko ślepota intelektualna klas rządzących w Europie doszła do swego zenitu. Polityka Rosji jest niezmienna, co przyznał oficjalny historyk moskiewski Karamzin. Jej metody, jej taktyka czy manewrowanie, mogą się zmieniać, ale gwiazda polarna tej polityki – opanowanie świata – jest gwiazdą stałą. Kryzysy finansowe krążą po świecie (...) W świecie pieniądza wciąż niby obowiązują mechanizmy rynkowe – dokąd jednak zmierza ta wielka fala spekulacji? (...) Majątek dzisiejszych miliarderów odpowiada PKB krajów zamieszkałych przez połowę ludzkości. Czy naprawdę o to nam chodzi? Po to żyjemy, żeby wyróżniać ludzi i o nich pamiętać; żeby kochać tego jednego jedynego – wszystkie inne chimery są naprawdę nic nie warte, jeśli dla nich gubimy tego Franka, Józka, Elę. Mówią np., że socjalistyczna medycyna działa źle albo że rząd nadmiernie ingerowałby w życie obywateli, co w Ameryce jest nośnym argumentem. Wielu ludzi wciąż nie dostrzega, że prywatne ubezpieczenia są droższe, mniej efektywne i gorzej chronią prawa pacjentów niż ubezpieczenia państwowe. Jeśli np. ktoś przyjmuje drogie leki, za które płaci ubezpieczenie państwowe, a ubezpieczyciel nie chce dalej finansować tej terapii, chory ma się do kogo odwołać. W systemie ubezpieczeń prywatnych natychmiast traci dostęp do drogich leków. Jeśli ma dość siły, żeby wytoczyć proces firmie ubezpieczeniowej, może nawet po roku wygrać. O ile wcześniej nie umrze. Moja rola była kompletnie inna. Można powiedzieć dobra i zła. Może byłem gdzieś niezręczny i kogoś wsypałem, ale nie to, że byłem agentem. Nie to, że chciałem kogoś zdradzić. Nie byłem agentem, nie pracowałem na tamtą stronę (...). Przysięgam i niech mnie szlag trafi, jeśli kłamię. Powiedziałem wtedy – a jest to w protokołach – że jeśli nie dopuszczą do powstania autentycznych organizacji robotniczych zdolnych wyrażać i kontrolować rzeczywistość, dojdzie w niedługim czasie do większych jeszcze dramatów. I prawdą jest też, że z tego starcia nie wyszedłem zupełnie czysty. Postawili warunek: podpis. I wtedy podpisałem. Wyobraźmy sobie, przywódca związkowy prezydentem, głową państwa! Czy to nie byłoby wspaniale? Bez względu na zasługi jeśli ktoś nie wykonuje decyzji partii, to nie ma dla niego miejsca w Samoobronie. Jeśli ktoś decyduje się być oficerem, to nie powinien być lękliwy.

głową muru nie przebijesz